Kiedy odwiedzasz naszą stronę internetową, na Twoim komputerze, telefonie komórkowym lub tablecie zapisywane są pliki cookies. Dalsze przeglądanie witryny oznacza zgodę na zapis i wykorzystanie cookies niezbędnych. W zakresie pozostałych cookies możesz nimi zarządzać w ustawieniach.
Akceptuj
Dostosuj

Szkoła dobrego sikania, część 1. Jak to robić prawidłowo?

Eliza Dolecka
|
November 23, 2022
Szkoła dobrego sikania, część 1. Jak to robić prawidłowo?

"Byle nie na Małysza!". "Pilnuj, by pęcherz opróżniać do końca". "Siedem razy". "Bez spiny". "Z odpowiednim napięciem". Zwariować można! Sieć ostatnio zalewa fala poradnictwa związanego z prawidłowym sikaniem. Przybywa terapeutów i innych "ekspertów" od oddawania moczu. Czas to uporządkować z lekarzem specjalistą.

Czy słowo: "sikać" przystoi mediom? W tej sprawie zdania są zdecydowanie podzielone. Skoro można mówić elegancko o "mikcji", "oddawaniu moczu", to po co to "sikanie" kojarzące się z sikawką? Najważniejsze, żeby sikać prawidłowo. Koncentrując się na językowej poprawności, nie dotrzemy do tych, którzy mogą mieć z tym problem. Sporo osób szuka bowiem w sieci informacji o sikaniu właśnie. Zatem, z pomocą ekspertów, postaramy się w naszym cyklu rozwiać najczęstsze wątpliwości związane z moczem i wydalaniem go z organizmu.

Dr Hanna Szweda (na zdjęciach w naszej galerii na górze artykułu) jest uroginekolożką. Mówiąc dokładniej, jest ginekologiem, który szczególnie zajmuje się szeroko pojętym zdrowiem i funkcją miednicy - w tym problemami związanymi z oddawaniem moczu. Specjalistka obiecała objaśnić kwestie, o których na co dzień nie mówimy. Wiele osób krępuje się o tym rozmawiać nawet z lekarzem. Lekarze tymczasem rzadko pytają o te "wstydliwe" problemy. Skutek jest taki, że tylko niewielki procent pacjentów ze schorzeniami miednicy otrzymuje odpowiednie leczenie. Bez sensu, nie ma się czego wstydzić, a leczenie jest proste i skuteczne.

Sikanie to nie wyzwanie

Skąd mam wiedzieć, że robię siku prawidłowo?

Jeśli pacjent nie widzi problemu ze swoim sikaniem, to najpewniej sika prawidłowo

- przekonuje dr Hanna Szweda i podkreśla, że oddawanie moczu to nie jest jakaś wyszukana czynność. Ściągasz majtki. Siadasz. Sikasz. Nie pomagasz sobie dziwną pozycją czy "wyciskaniem" moczu. Nie kombinujesz. Kończysz. Wkładasz majtki i po sprawie. Nie musisz robić poprawki czy martwić się, że coś tam będzie kapało. Po temacie.

Sikanie przede wszystkim nie powinno być uciążliwe, nie wymaga wysiłku ani szczególnych starań.

Oddawanie moczu w liczbach

Ile razy mamy sikać, żeby było dobrze?

embed

Współczesna medycyna nie jest już skłonna do pisania niepodważalnych przepisów zdrowego stylu życia dla każdego. Kiedyś norma codziennych mikcji była precyzyjnie określona. Za częstotliwość prawidłową uważano oddawanie moczu do 8 razy w ciągu dnia. Sikanie w nocy było dopuszczalne raz. I faktycznie: najczęściej, poza wyjątkami, wstawanie na siku więcej niż raz to powód do niepokoju, określany przez lekarzy jako nokturia. A co z normą dzienną? Liczenie nie do końca ma sens.

- Już nie pytam pacjentów, ile razy oddają mocz, tylko czy robią to często. Jeśli w odpowiedzi słyszę, że pacjentka częściej niż koleżanki musi korzystać z toalety, w nowym miejscu od razu jej szuka, musi wychodzić z kina w trakcie seansu i generalnie odczuwa dyskomfort związany z częstością oddawania moczu, możliwe, że coś jest nie w porządku. Nieważne czy twierdzi, że sika sześć czy 12 razy. Trzeba się zacząć tym interesować i diagnozować - twierdzi dr Szweda.

Bardzo istotne jest też odnotowywanie wyraźnej zmiany. Jeśli nagle sikamy inaczej niż wcześniej, a nie znajdujemy dla tego racjonalnego wytłumaczenia (choćby spożycie sporej ilości płynów, przyjmowanie leków o działaniu moczopędnym) to może być sygnał, że zaszła jakaś zmiana i może być sygnałem chorobowym.

Od samej liczby mikcji bardziej obiektywnym wskaźnikiem jest pojemność pęcherza. Prawidłowa mieści się w przedziale 350-650 ml. Można to wstępnie sprawdzić samodzielnie, na przykład prowadząc tak zwany "dzienniczek mikcji" - zapisywać przez 2-3 dni ilość przyjętych płynów i objętości wydalonego moczu. Dokładniejsza ocena jest możliwa podczas rutynowego badania usg. Wówczas można też wykryć ewentualne zaleganie moczu, co wskazywałoby na niewłaściwe opróżnianie pęcherza moczowego.

To nieprawda, że trzeba wysikiwać się do zera, do całkowitego opróżnienia pęcherza. Może w nim zostać do 100 ml moczu i w niczym to nie przeszkadza. Czasem, u osób starszych, nawet troszkę więcej. A jednak panuje takie przekonanie, że trzeba pęcherz w pełni opróżnić, do ostatniej kropli.

- Obserwuję to nieraz podczas badania urodynamicznego. Wymaga ono wysiusiania się na specjalnym sedesie. Pozwala ocenić funkcje dna miednicy, cewki moczowej oraz pęcherza moczowego, a także prawidłowość gromadzenia moczu i jego wydalania - koordynację wszystkich tych elementów. Wiele pacjentek stara się na siłę opróżnić pęcherz do końca. Wysikuje się po kawałku, z przerwami. Pytam wówczas, czy zazwyczaj tak to u niej wygląda i słyszę, że nie. To ma być na potrzeby badania - mówi doktor Szweda. Podkreśla jednak, że punktem odniesienia jest zawsze to, ile moczu było w pęcherzu na początku. Jeśli w pęcherzu było ok. 700 ml i po opróżnieniu zostało 150 ml, najpewniej wszystko jest w porządku. Gdy jednak przed wysikaniem było tylko 250 ml, a po nadal zostaje 100 ml, warto się sprawie przyjrzeć. Szczególnie, gdy pacjent zgłasza inne problemy. Należy pamiętać, że ogólne normy mają znaczenie orientacyjne, a do każdej osoby i jej sytuacji zdrowotnej lekarz powinien podejść indywidualnie.

Sikanie - skąd mogę wiedzieć, że mam problem?

Samodzielne rozpoznanie zalegania moczu nie jest zbyt skomplikowane - trzeba tylko bacznie obserwować swój organizm.

embed

Ważnym sygnałem jest wyraźna dysproporcja między nasileniem parcia na pęcherz, a tym, ile w istocie moczu wyleciało. Jeśli bardzo chciało się siku, brzuch był nadęty niczym balon, a potem raptem dwie łyżki wyleciały, coś jest nie tak.

Niepokojąca jest również sytuacja, gdy po prostu masz wrażenie, że nie wysikujesz się do końca, po mikcji utrzymuje się ciągłe uczucie parcia lub ból.

A co, jeśli masz przekonanie, że wysikałeś się do ostatniej kropelki, a za pięć minut znowu lecisz do toalety? To również wymaga wyjaśnienia z lekarzem. Podobnie jak częste sikanie. Jeśli nauczyciel twierdzi, że na każdej przerwie pędzi się wysikać, nie mieści się w normie. Niewykluczone, że jego pęcherz nigdy się nie opróżnia do końca i ciągle jest pełny.

Sygnałem ostrzegawczym mogą być również nawracające infekcje. Zalegający mocz to idealna pożywka dla bakterii. Oczywiście, infekcje dróg moczowych mają wiele przyczyn, jednak warto wykluczyć ich ewentualne źródło w nieprawidłowo pracującym pęcherzu. Zaniedbanie takiego problemu grozi nawet trwałym zniszczeniem nerek.

Nefroprotekcja to nie jest wiedza tajemna. Weź to sobie do serca i ocal życie
80 tysięcy Polaków umrze w tym roku, bo nie znamy zasad nefroprotekcji

Przyczyny złego sikania

Prawidłowe sikanie zależy przede wszystkim od trzech kluczowych elementów i koordynacji między nimi. Sprawna współpraca musi przebiegać między:

  1. pęcherzem moczowym
  2. cewką moczową
  3. dnem miednicy.

Pęcherz musi się odpowiednio rozciągać, kiedy się wypełnia, i napinać, gdy oddajemy mocz. Cewka i dno miednicy muszą utrzymywać stałe napięcie, by nic nie uciekało bez kontroli. To napięcie musi być dodatkowo zwiększone podczas wysiłku czy napadu kaszlu.

W systemie ważną rolę pełni mózg. To wszystko nie zadziała prawidłowo, gdy uszkodzone będą szlaki informacyjne. Gdy pojawia się sygnał, że chcemy się wysikać, pęcherz napina mięsień wypieracz, co pozwala na opróżnienie, a cewka i dno miednicy rozluźniają się, żeby otworzyć drogę dla moczu.

Niestety, każdy z tych elementów może się zepsuć.

embed

Za zaburzenie sygnałów informacyjnych ("sikamy", "nie sikamy") mogą odpowiadać bardzo poważne problemy neurologiczne: od udaru i guza począwszy, poprzez problemy demencyjne (alzheimer, parkinson), a skończywszy na schorzeniach demielinizacyjnych, jak stwardnienie rozsiane (SM).

Ośrodek sterowania sikaniem znajduje się w lędzwiowo-krzyżowowym odcinku kręgosłupa. Zatem poważne urazy, ale także zmiany zwyrodnieniowe w jego obrębie, mogą odpowiadać za problemy z sikaniem. Na kręgosłup narzeka większość Polaków. Oczywiście, nie oznacza to, że wszyscy mają już zwyrodnienia, ale bardzo wielu z nas tak lub kłopoty pojawią się w niedalekiej przyszłości - schorzenia kręgosłupa to choroby cywilizacyjne.

Warto wiedzieć, że kręgosłupowe centrum zarządza też oddawaniem stolca i funkcjami seksualnymi. Niejednokrotnie więc wraz z nietrzymaniem moczu i jego zaleganiem (problem może występować łącznie), pojawiają się zaparcia (lub parcia naglące, rzadziej popuszczanie stolca) i brak orgazmu.

Bywa, że nietrzymanie moczu i inne kłopoty z sikaniem to pierwsze objawy odległych problemów, jak cukrzyca, choroby serca, zapalenie prostaty.

Częstą przyczyną jest obniżenie narządów: samego pęcherza, ale też macicy i tylnej ściany pochwy wraz z odbytnicą, do którego może dojść choćby po trudnym porodzie.

Zawalcz o jakość życia

Powyższe pokazuje dobitnie, że nieprawidłowa praca pęcherza nie dotyczy wyłącznie ludzi w podeszłym wieku. W przypadku stwardnienia rozsianego, konsekwencji wypadków komunikacyjnych czy porodu, mówimy o młodych ludziach, których jakość życia jest znacznie obniżona. Problem, niestety, niejednokrotnie bagatelizowany.

Wiele osób słyszy po urazach, że powinny się cieszyć, bo żyją. Jeśli po uszkodzeniu kręgosłupa nie tracą zdolności samodzielnego poruszania, mówi się wręcz o szczęściu. W reklamach spełnione, zadbane kobiety chwalą się pieluchami, które pachną i świetnie chłoną mocz.

Nietrzymanie moczu czasem bywa postrzegane jako "taka uroda" kobiet, szczególnie, gdy kłopot dotyczy młodych osób. Jeśli u starszych pokoleń - mamy, babci - też występowały takie problemy, nawet najbardziej dokuczliwe dolegliwości są traktowane jako norma. Owszem, genetyka nie jest bez znaczenia, ale to nie znaczy, że należy się godzić na wiele lat życia w dyskomforcie. Przyczyna braku kontroli nad pęcherzem może być banalna, łatwa do usunięcia, a i tak nic się z tym nie robi.

- Niedobór estrogenów, który może zaburzyć funkcje pęcherza moczowego i przyczynić się do problemów w sypialni, choćby z powodu suchości pochwy, często pojawia się u kobiet w wieku okołomenopauzalnym. Bywa jednak także przyczyną wielu dolegliwości podczas laktacji, bo laktacja to taka "mała menopauza" - przejściowa, ale dokuczliwa. Rozwiązaniem problemów jest podanie estrogenów do pochwy. To leczenie bezpieczne. W najgorszym możliwym przypadku, przy naprawdę sporych dawkach, istnieje ryzyko nieznacznie zmniejszonej produkcji kobiecego mleka. Korzyści są jednak nie do pogardzenia dla całej rodziny: lepsze samopoczucie kobiety, mniejsze ryzyko infekcji, zadowolenie z macierzyństwa i fizycznej bliskości z partnerem - zapewnia dr Szweda.

Oczywiście, są znacznie poważniejsze przyczyny problemów z pęcherzem, które dotyczą bardzo młodych kobiet. Ocenia się, że nawet u co piątej osoby to pierwsze sygnały SM. Stwardnienie rozsiane dziś nie musi być wyrokiem. Mamy znakomite leki, które pozwalają zachować fizyczną sprawność, ochronić przed społecznym wykluczeniem. Oczywiście, wciąż są problemy z dostępem do nich, w Polsce obowiązują inne schematy leczenia niż za granicą. Pierwszym problemem jest jednak opóźniona diagnoza. Warto wiedzieć, że jak mamy problem "z dołem", to warto też sprawdzić, co się dzieje "na górze", czyli wykonać choćby rezonans głowy. Na szczęście rozumie to coraz więcej lekarzy.

Jak sikać?

Do problemów z nietrzymaniem moczu czy jego zaleganiem w pęcherzu moczowym mogą też doprowadzić złe nawyki. Od dzieciństwa robimy sobie krzywdę, wysikując się na zapas czy przetrzymując mocz. Problemem jest też spożywanie za małej ilości płynów, co ma nas uchronić przed częstymi wizytami w toalecie. Wszystko to może prowadzić do zaburzenia funkcji całego systemu.

embed

Ostatnio sporo się mówi o samej technice sikania. Wielu "ekspertów" demonizuje "sikanie na Małysza" (w pozycji półstojącej). Decydujemy się na nią, gdy trzeba skorzystać z niekoniecznie czystej toalety w miejscu publicznym. Dr Szweda zapewnia, że chociaż z punktu widzenia fizjologii najlepsze byłoby kucanie do sikania, nie jest dramatem przyjmowanie innej pozycji, zwłaszcza sporadycznie.

Za każdym razem, gdy to tylko możliwe, powinniśmy sikać bez wysiłku i kombinowania. Bez specjalnego sadowienia się czy nachylania. W idealnym świecie siadamy na sedesie, rozluźniamy się i już.

Świat jednak się nie zawali, jeśli w pracy, nawet dwa razy dziennie wysikasz się na półstojąco. To często lepszy pomysł niż złapanie infekcji. Oczywiście, deskę można odpowiednio zabezpieczyć - zdezynfekować, założyć nakładkę (to wcale nie jest takie proste i komfortowe, gdy sedes jest bardzo zabrudzony).

Wybierz opiekę skoncentrowaną na Tobie

Umów wizytę